dowcipne historyjki
Pewnej nocy ojciec, przechodząc obok pokoju syna, podsłuchał jego modlitwę: "Dobry Boże, błogosław mamusię, błogosław tatusia, błogosław babcię. Do widzenia, dziadku."
Ojciec pomyślał, że to straszne, co powiedział jego syn, ale szybko o tym zapomniał. Następnego dnia dziadek umarł. Miesiąc albo dwa miesiące później ojciec znów podsłuchał, jak jego syn mówi: "Dobry Boże, błogosław mamusię, błogosław tatusia. Do widzenia, babuniu."
Następnego dnia babcia umarła. Ojciec zaczął powoli denerwować się tą całą sytuacją. Dwa tygodnie później znów podsłuchał modlitwę syna: "Dobry Boże, błogosław mamusię. Do widzenia, tatusiu".
Teraz ojciec przestraszył się już nie na żarty. Nic nikomu nie powiedział, ale by uniknąć wypadku udał się do pracy bardzo, bardzo wcześnie, gdy na ulicach jeszcze nie było samochodów. Cały dzień spędził w biurze i nigdzie z niego nie wychodził. Zjadł jedynie kanapki, które sam sobie rano przygotował. Odwołał wszystkie wizyty z nieznanymi klientami.
Wreszcie, gdy minęła północ, wyczerpany ruszył do domu. Był żywy! Kiedy wrócił do domu, zaczął mocno przepraszać swoją żonę:
- Przepraszam kochanie, że jestem tak późno, ale miałem dziś ciężki dzień w pracy.
- Ty miałeś ciężki dzień ? TY MIAŁEŚ CIĘŻKI DZIEŃ ?! - krzyczała żona - a co ja mam powiedzieć, jeśli na naszych schodach, na moich oczach zmarł dzisiaj listonosz !
|
Po 25 latach jeżdżenia Harleyem pewien facet doszedł do wniosku, że zobaczył już kawał świata i uznał, że czas osiąść gdzieś na stałe. Kupił więc kawałek ziemi w Vermont, tak daleko od innych ludzi, jak to tylko możliwe. Z listonoszem widział się raz na tydzień, a po zakupy jeździł raz na miesiąc. Poza tym była tylko natura i on.
Po mniej więcej pół roku takiego życia słyszy stukanie do drzwi. Idzie, otwiera i widzi wielkiego, brodatego tubylca.
- Cześć - mówi tubylec. - Jestem Enoch, twój sąsiad, mieszkający jakieś cztery mile w tamtym kierunku. Za jakieś dwa dni, wieczorem, urządzam małe przyjęcie. Miałbyś ochotę przyjść?
- Jasne, po pół roku na tym odludziu chętnie się zabawię, będzie fajnie.
Enoch pożegnał się i już miał iść, ale odwraca się i mówi:
- Słuchaj, jesteś tu nowy, więc chyba powinienem cię ostrzec, że będziemy tam ostro pili.
- Nie ma problemu, 25 lat jeździłem Harleyem. Myślę, że dam sobie radę.
Enoch już ma odchodzić, ale jeszcze odwraca się i mówi:
- Powinienem cię też ostrzec, że nie było jeszcze imprezy bez bijatyki.
- Z dwudziestopięcioletnim doświadczeniem jako motocyklista myślę, że sobie poradzę.
Enoch odwraca się i już ma iść, ale przypomina sobie jeszcze coś i mówi:
- Muszę ci też powiedzieć, że te przyjęcia to istna orgia seksu. Widziałem już tam rzeczy, o których mi się nawet nie śniło.
- Po 25 latach jeżdżenia Harleyem i pół roku na tym odludziu jestem więcej niż gotów, zwłaszcza na to. Aha, Enoch, zanim zapomnę. Jak powinienem się ubrać na to przyjęcie?
- Ubierz się jak chcesz. I tak będziemy tylko my dwaj.
|
|